Otwarte Innowacje 2.0 – przewodnik dla zaangażowanych

Korzyści z traktowania świata jako swojego laboratorium badawczego i włączania zasobów z zewnątrz w tworzeniu przewag konkurencyjnych firm stanowią sedno dyskusji o wzroście przez innowacje w UE. Otwartość na poszerzanie zespołów badawczych o jednostki z zewnątrz pozwala firmom uchwycić coś, co mogło im do tej pory umykać i premiuje przedsiębiorców i wynalazców, którzy nie mogli się dotychczas wykazać. Otwartość do pracy nad przełomowymi produktami i usługami to również świadomość tego, że być może zgłoszony patent lub nieoczywiste rozwiązanie będzie miało wielu twórców i sukcesem trzeba będzie się podzielić.

Na czym zatem polegają otwarte innowacje i czy są sposobem na przełom?
Do popularyzacji pojęcia otwartych innowacji istotnie przyczynił się H. Chesbrough z Uniwersytetu w Berkeley, który w wydanej w 2005r. książce pt. „Open Innovation” przedstawił różnice pomiędzy zamkniętym a otwartym modelem powstawania innowacji i przykłady firm, które przeszły transformacje w kierunku modelu otwartego i odniosły dzięki temu liczne korzyści. Firmy takie jak IBM, Lucent, czy Merck dokładnie wiedzą co są w stanie osiągnąć własnymi zasobami i kiedy potrzebują się otworzyć na zewnątrz tak, aby w laboratorium badawczym był dla nich nich cały świat.


Otwarte innowacje to nie tylko zapraszanie do wspólnego myślenia i własnych laboratoriów osób z zewnątrz. Wcześniej konieczne jest sygnalizowanie swoich potrzeb i wyzwań rozwojowych tak, aby możliwe było dotarcie do osób, które mogą pomóc. Potrzeby te można sygnalizować i odpowiadać na nie z poziomu pojedynczego przedsiębiorstwa, tak jak robi to Philips za pomocą platformy Simply Innovate, oceniając zgłoszone pomysły, proponując ich dalszy rozwój, włączenie do struktur firmy, czy zawarcie joint venture i tworząc partnerstwa przedsiębiorczo-badawcze, jak w przypadku zawartego w ubiegłym tygodniu aliansu z MIT w Bostonie.

Portfele potrzeb mogą być również komunikowane przez wiele przedsiębiorstw na raz, co ma miejsce na platformie Innocentive, na której dotychczas opublikowano ponad 2000 wyzwań. O sukcesie platformy Innocentive świadczy fakt, że w ciągu ostatnich 15 lat zarejestrowało się na niej 355 tys. osób, a suma nagród przyznanych przez przedsiębiorstwa dla wynalazców poszukiwanych rozwiązań przekroczyła 40 mln USD. Mechanizmy dostosowujące pracę uczelni do wyzwań biznesu dzięki działalności Innocentive zostały zauważone przez szkoły wyższe i instytuty naukowe, które w kraju takim jak Rosja nie tylko zachęcają, ale również pozwalają zatrzymać część nagród wydziałom, z których pochodzą zespoły naukowców rozwiązujących zgłoszone na platformie wyzwania. O Innocentive można dowiedzieć się więcej w jednym ze studiów przypadków opracowanych przez Harvard Business School.

Na czym polega fenomen tego rodzaju platform i czy umożliwiają coś, co nie było wcześniej możliwe?
Zdaniem Komisji Europejskiej w promowanym przez nią od 2013r. paradygmacie Otwartych Innowacji 2.0 kluczem do skutecznego europejskiego ekosystemu innowacji jest tzw. „poczwórna helisa” współgrających ze sobą czynników. Należy do nich współpraca i zaangażowanie państwa, przemysłu, uczelni oraz pojedynczych jednostki. Ci ostatni, często twórczy i zaangażowani pojedynczy „zapaleńcy” mogą nie mieć możliwości przedstawienia swojego sposobu myślenia i potencjału wobec konkretnych, stawianych przez przemysł wyzwań. Powoli zaczyna się to zmieniać dzięki temu, że coraz więcej takich „zapaleńców” zaczyna dawać znać światu o swoim istnieniu prowadząc blogi, czy angażując w dyskusję i pracę wirtualnych pokojów projektowych prowadzących do rzeczywistych laboratoriów, dzięki platformom wspierającym otwarte innowacje.


Czy i kto oprócz przedsiębiorstw tworzy platformy otwartych innowacji?
Wspierające Otwarte Innowacje 2.0 Komisja Europejska wskazuje na przykład platformy zainicjowanej przez sektor publiczny reprezentowany przez 31 miast z UE i Ameryki Płd., które ustanowiły inicjatywę Otwartych i Zwinnych Inteligentnych Miast. Celem inicjatywy jest wypracowywanie z przedsiębiorstwami, uczelniami i pojedynczymi jednostkami rozwiązań dla wyzwań w obszarze transportu, zarządzenia kryzysowego, jakości życia i e-zdrowia. W tym ostatnim mają swój udział polscy wynalazcy. Miasta uczestniczące w inicjatywie umożliwiają pracę nad nowymi produktami i usługami udostępniając „na wyjściu” zarówno duże zbiory danych zebranych w mieście, jak i wirtualne pokoje projektów w których mogą nawiązać współpracę zainteresowane strony. Kolejne miasta i przedsiębiorstwa, które chciałyby się zaangażować mogą to zrobić do 5 czerwca 2015r. Inicjatywę Otwartych i Zwinnych Inteligentnych Miast dodatkowo wspiera akcelerator FIWARE, który oferuje kapitał początkowy dla angażujących się w rozwiązywanie wyzwań start-upów i przedsiębiorstw. W dotychczasowych 16 naborach na finansowanie FIWARE otrzymał ponad 5 tys. zgłoszeń i dofinansował 500 podmiotów na kwotę ponad 40 mln. EURO. 10 naborów wciąż czeka na ogłoszenie.

W jaki sposób stymulować otwarte innowacje w Polsce?
Oprócz udziału w inicjatywach o zasięgu światowym (Innocentive), czy regionalnym (Otwarte i Zwinne Inteligentne Miasta) nie do przecenienia jest stymulowanie otwartych innowacji na poziomie lokalnym, gdzie, aby doprowadzić do rzeczywistego zaangażowania konieczne jest stawienie czoła szeregu wyzwań stojących na drodze do otwartego podejścia do innowacji.
Dotychczas w Polsce uruchamiano co najmniej kilka platform, których celem było zaszczepienie otwartych innowacji przez próbę transferu technologii wypracowanych przez przedsiębiorstwa, czy uczelnie wyższe. Jest zbyt wcześnie, aby wyrokować o porażkach, czy sukcesach, ponieważ cały czas mogą doskonalić formułę, w której funkcjonują, niemniej skupiają się one w sporej części na popytowej stronie wynalazczości i tym, co jest „do zaoferowania na już”.

W mojej ocenie jednym z elementów decydujących o sukcesie otwartych platform innowacji jest kolejność pojawiających się na nich wpisów i dążenie do zapewniania w pierwszej kolejności podaży wyzwań i potrzeb definiowanych przez przedsiębiorstwa, w odpowiedzi na które proponuje się lub wypracowuje możliwe rozwiązania. Wychodzenie „od potrzeb” nie jest wcale oczywiste, a w swoich skutkach może być rewolucyjne. Wyobraźmy sobie miejsce, w którym przedsiębiorstwa reprezentujące daną gałąź gospodarki artykułują potrzeby zupełnie inne niż te, które stanowią główne kierunki badań prowadzonych przez uczelnie.

Kolejny element to zapewnienie ram regulujących kwestie praw własności intelektualnej, które będą powstawać przy okazji opracowywania nowych rozwiązań. O ile w przypadku pojedynczego wynalazcy wydaje się to być możliwe do nadania pewnych standardów, to co się wydarzy w przypadku, w którym do rozwiązania dojdzie grupa osób, których znajomość ograniczała się do pracy w wirtualnym pokoju projektowym? Następną kwestią jest element zachęty, czyli jak mawiają ekonomiści behawioralni „incentives explain all”. Dojrzałe, świadome swoich potrzeb i możliwości przedsiębiorstwa ustanawiają nierzadko wielomilionowe nagrody, potrafiące silnie mobilizować do „neurofitnessu” wszystkich, którzy mogą mieć coś do powiedzenia w danym temacie. A co w przypadku przedsiębiorstw, które nie mogą sobie pozwolić na ustanowienie nagród, a zgłaszają wyzwania typowe dla branży, czy uzasadnione społecznie?

Następny element to wyjście poza wirtualne narzędzia, z czym wiąże się angażowaniem tzw. „interfejsu białkowego”. Chodzi oczywiści o spotykanie się, rozmowę człowieka z człowiekiem, mówienia o potrzebach własnych lub o tym co chciałby się usprawnić u swoich poddostawców i także o tym jak robią to inni. Nie trzeba organizować wydarzeń takich jak Slush, który potrafi zgromadzić w jednym miejscu 15 tys. start-upów, wynalazców i inwestorów budujących relacje, rozmawiających o trendach i proponujących wyzwani. Równie skuteczne mogą się okazać mniejsze w swoim rozmachu spotkania warsztatowe, skupione wokół rozmów o scenariuszach rozwoju wychodzących od przedsiębiorstw, wsparte zewnętrzną perspektywą przedstawicieli uczelni, czy indywidualnych osób. A co jeśli na tego rodzaju spotkaniach dostępna byłaby plastelina, klocki LEGO, czy narzędzia pozwalające lepiej zobrazować to o co nam chodzi? Powodzenie funkcjonującej od lat i opierającej się o ten model Design Factory przy Uniwersytecie Aalto w Finlandii pokazuje, że tego rodzaju drobiazgi pozwalają podejmować decyzje szybciej i rozpoczynać pracę precyzyjniej. W przypadku platform działających lokalnie warto dodatkowo dbać o liczbę podmiotów zgłaszających potrzeby i proponujących rozwiązania, w tym przez komunikację w j. angielskim przynajmniej abstraktów zgłaszanych przez przedsiębiorstwa opisów wyzwań i potrzeb.

28.05.2015 Agencja Rozwoju Przemysłu uruchomiła Platformę Transferu Technologii. Atmosferę towarzyszącą wydarzeniu przedstawił w INN Poland Jakub Wołosowski. Jest to inicjatywa, która może przyczynić się do zaszczepienia w Polsce myślenia o innowacjach w sposób otwarty, wychodzący od przemysłowych potrzeb i wyzwań. Oprócz wirtualnego narzędzia umożliwiającego komunikowanie potrzeb przez przedsiębiorstwa i przedstawiania dla nich rozwiązań, inicjatywa przewiduje dla zaangażowanych w platformę podmiotów wsparcie eksperckie, doradcze, finansowe i poszerzanie liczby uczestniczącej w niej przedsiębiorstw, uczelni i wynalazców.

Czy ogromne zaangażowanie Agencji, setki zawartych porozumień i partnerstw oraz powstające dobre praktyki sprawią, że będziemy mieć czynienia z „poczwórną helisą innowacji” z prawdziwego zdarzenia?
Trwa ładowanie komentarzy...